„Dlaczego tu jesteś?” – Bryce próbował przytulić Mateo, ale ten go odepchnął.
Mateo spojrzał na niego, potem na mężczyznę z nagą klatką piersiową obok, i wykrztusił tylko jedno zdanie: „Bryce, ty jesteś naprawdę nie do wiary”.
Z tymi słowami Mateo odwrócił się i odszedł, nie dając Bryce’owi szansy na reakcję.
Bryce stał jak wryty. Nie otrząsnął się jeszcze z zaskoczenia po nagłym przyjeździe Mateo






