Pięciu mężczyzn zamarło z przerażenia.
Jak mogliby się nie bać w obliczu tak okrutnej groźby?
Byli pokryci ranami i sińcami, ale żaden nie odważył się krzyknąć z bólu. Zamiast tego skulili się żałośnie blisko siebie.
Jeden z nich, pucułowaty mężczyzna, nie mógł już znieść strachu. Otarł krew z nosa i zaproponował: — Szefie, wszyscy słyszeliśmy, co powiedział pan. Teraz musimy nie tylko ratować sie






