Środek Rzeki Lete był eteryczny i nieuchwytny.
Z zamkniętymi oczami Amelia zdawała się tracić wszelkie czucie; nawet krew na opuszkach jej palców stała się pożywką dla złych duchów.
Coraz więcej złych duchów przenikało do jej odrętwienia.
To było tak, jakby wróciła do tamtego czasu.
Bezdenna ciemność rozciągała się przed nią, a w niej tylko ona, idąca samotnie naprzód, bez kierunku, w towarzystwie






