Skończywszy mówić, niespiesznie ruszył w stronę Christiny. Gdy tylko wyciągnął rękę, jego ramię zastygło w bezruchu. Spojrzał w dół i zobaczył małe dziecko ściskające go za dłoń. Skrzywił się i warknął:
— Skąd się wziął ten bachor? Idź się bawić gdzie indziej.
To powiedziawszy, spróbował przyciągnąć Christinę do siebie, ale odkrył, że nie jest w stanie wykrzesać z siebie ani krzty siły.
Spróbował






