Nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który rozlał się po mojej twarzy, gdy spojrzałem na nią z góry. – Uległaś.
– Nie potrzebuję ochroniarza, ale to ewidentnie dla ciebie ważne, a jeśli ma ci to dać spokój ducha i cię uszczęśliwić, to się zgadzam. – Zamykam oczy i wzdycham z ulgą. Czuję, jak całe moje ciało się rozluźnia. Pochylam się, pociągam ją, żeby wstała, i ujmuję jej twarz w dłonie. – Byłem nie






