Jenny chciała powiedzieć, że nie miała zamiaru mu grozić, ale wtedy Evan przyciągnął ją do siebie. – Jenny jest teraz pod moją ochroną. Nie możesz jej tak dokuczać.
– O, czyli już jej bronisz. – Gilbert uśmiechnął się drwiąco. – Dobrze, dobrze. Broń jej.
Jenny poczuła się nieco zakłopotana, ale uśmiechnęła się, nic nie mówiąc.
Po posiłku Gilbert odwiózł Jenny do domu. Jeśli chodzi o Evana, wrócił






