NADSZEDŁ DZIEŃ ATAKU, a nerwy Vaelith były napięte do granic możliwości. Przemierzała gabinet Radovana tam i z powrotem, a jej dłonie bez przerwy wędrowały, by gładzić brzuch – nawyk, którego nabrała, choć ciąża nie była jeszcze widoczna. Jej usta były zaciśnięte w skupieniu, gdy mentalnie przygotowywała się na to, co miało nadejść.
Na zewnątrz niebo było ciemne i złowrogie, idealnie pasujące do w






