130: Luna Przeklętego Króla Alfy (KONIEC)
5 LAT PÓŹNIEJ...
„Mamusiu!” Gdy tylko Sorin dostrzegł Vaelith, radośnie pobiegł w jej stronę, a jego jasne, złote oczy lśniły z ekscytacji.
„Wasza Wysokość, proszę nie biegać!” Galin sapał, próbując nadążyć za Sorinem, co wywołało chichot Vaelith obserwującej determinację syna. Schyliła się, gdy Sorin w końcu do niej dotarł, i zamknęła go w ciepłym uścisku






