PATREA.
— Chodź za mną. — Jego głos był tak głęboki i zachrypnięty, że bez wahania ruszyłam za nim.
— To tutaj? — zapytał, zatrzymując się w sekcji archiwalnej przy rzędzie numer trzydzieści pięć.
— Tak.
— No to co mamy zrobić z tymi wszystkimi książkami?
— Odstawić je na miejsce. Są w porządku alfabetycznym, więc każda musi trafić tam, gdzie jej miejsce. — Nie skończyłam jeszcze mówić, gdy siedem






