W kolejnych dniach, gdy Cillian i Kiera kontynuowali swoją drogę ku pojednaniu pośród zawiłości rodzinnych i zawodowych, odnajdywali chwile ukojenia w spokojnym otoczeniu rezydencji. Wielki salon z wysokimi regałami pełnymi książek i kojącym blaskiem kominka stał się sanktuarium, w którym dzielili się myślami i dążeniami.
Pewnego wieczoru siedzieli przed ogniem, popijając herbatę, a Cillian zaczął






