Otworzyła antywłamaniowe drzwi i wyszła z ogromnym żalem.
W tym momencie z domu dobiegła melodyjna i przyjemna melodia płynąca z fortepianu.
Jay grał utwór "Spotkanie Bratniej Duszy: Góry Wysokie, Rzeki Głębokie".
Choć jego słowa były ostre i bezduszne, utwór, który grał, stanowił dowód na to, że wciąż tliła się w nim odrobina wdzięczności dla Marilyn.
Człowiek nie był źdźbłem trawy ani drzewem, w






