Osobą, na której Jean zależało najbardziej, był jej najmłodszy syn.
Gdy tylko usłyszała, że Sonia może w przyszłości źle potraktować jej syna, Jean natychmiast wpadła w popłoch. Uderzyła dłonią w stół i warknęła: „Jak ona śmie?! Jestem matką Toby’ego. Będą ją obgadywać za plecami, jeśli odważy się cokolwiek zrobić mi lub Tylerowi!”
Rose spojrzała na nią z drwiną. „Nie jesteś rodzoną matką Toby’ego






