Jean poczuła, jak kipi w niej zazdrość i gniew, gdy zobaczyła, jak nadopiekuńczo Toby osłania Sonię.
Była zazdrosna o to, że nawet ona, matka Toby’ego, nigdy nie była przez niego tak chroniona.
I była wściekła na reakcję Toby’ego. Jean jeszcze nic nie zrobiła Sonii, a on już zachowywał się tak, jakby Jean miała podnieść na nią rękę.
Brak zaufania do własnej matki naprawdę ją zabolał.
Gdy o tym pom






