– Nie będę cię okłamywał. – Toby uśmiechnął się, patrząc jej w oczy. – Nie chciałem, żebyś ty, pani Lane i pozostali czekali zbyt długo. Helikopter był więc moim najlepszym wyjściem.
Umówili się w rezydencji Lane’ów na siódmą, ale była już wpół do siódmej wieczorem, gdy opuszczał starą posiadłość. Był więc pewien, że bez względu na wszystko nie zdołają pojawić się punktualnie.
Choć byli już spóźni






