Zamachowcy nie odważyli się prowokować Louisa ani odłożyć broni, bojąc się, że Charlotte zrobi mu krzywdę.
W końcu, gdyby Louisowi coś się stało, ich misja nie zostałaby uznana za wykonaną.
— Louis, nie chcę cię skrzywdzić. — Widząc rannego mężczyznę, Charlotte nie miała serca kontynuować. — Jeśli nie chcesz, bym cię nienawidziła, wypuść ich.
— Dobrze. — Louis rozkazał zamachowcom: — Puśćcie ich.






