Zamiast wykonać polecenie, pozostali wytrzeszczyli oczy, gapiąc się na kogoś za plecami szefa.
– Mówiłem: dzwonić na policję! Ogłuchliście? – ryknął menadżer. Wyciągnął własny telefon, by wykręcić numer. – Banda nieudaczników! Wszystko muszę robić sam...
Zanim skończył, czyjaś smukła ręka błyskawicznym ruchem wyrwała mu telefon. Lodowaty głos oznajmił:
– Uniwersalny numer alarmowy to 911.
– Wiem.






