– Tak jest – odparła Morgan. Po chwili błagała: – Panno Lindberg, czy może panna zabrać też Marino? Może nie jest tak ważny jak Ben, ale był świadkiem pożaru. Boję się, że złoczyńcy go skrzywdzą.
– Nie martw się. Wiem, co robić. – Charlotte skinęła głową. – Sprowadź teraz Hayley i Sama. Pacjenci będą potrzebowali lekarza.
– Rozumiem. – Morgan wyszła, by wykonać polecenie.
Przed wyjazdem Charlotte






