*Elie*
Sen był niemożliwy.
Za każdym razem, gdy zamykałam oczy, fantomowa nić paliła coraz mocniej, szarpiąc mnie niczym haczyk wbity zbyt głęboko. Cisza w miejscu, gdzie powinna być Kallisto, brzmiała głośniej niż jakikolwiek koszmar. Leżałam na jednej ze starych prycz w Akademii, wpatrując się w popękane belki sufitu i słuchając wiatru zawodzącego w wybitych oknach; czułam się, jakbym była zżera






