*Elie*
Vada ocierała się o jakiegoś kolesia — jej plan ewidentnie wciąż był w toku — kiedy ją znalazłam. Musiałam ją fizycznie odciągnąć, podczas gdy ona głośno protestowała.
— Elie! Byłam już tak blisko! — jęknęła, potykając się lekko, gdy ciągnęłam ją w stronę skraju imprezy.
— Przeżyjesz — mruknęłam. — Poza tym potrzebuję twojej pełnej uwagi.
Wtedy na skraju polany znalazłyśmy Zharę.
Medytowała






