languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Aeliana Moreau 14 cze 2026

*Elie*

Przyznaję, gardziłam moją siostrą.

Ale nie zabiłam tej suki.

Odkąd byłam mała, zawsze mnie torturowała — ciągnęła za włosy, wyzywała i ogólnie uprzykrzała mi życie.

Zrobiło się jeszcze gorzej, gdy dorosłyśmy i zaczęłyśmy nabierać kobiecych kształtów. Kiedy urosły mi piersi, a jej nie, kiedy moje ciało się zaokrągliło, a jej tylko nieznacznie, kiedy moje policzki stały się pełne, pasując do dzikiej objętości moich kręconych, brązowych włosów, podczas gdy jej pozostały płaskie i bez życia, chyba że doczepiła sztuczne pasma — to było tak, jakby samo moje istnienie było dla niej osobistą zniewagą. Co gorsza, była starsza.

Nazywała mnie grubą i brzydką, a jej ostre słowa raniły głębiej, niż kiedykolwiek dałam po sobie poznać, nawet gdy przeszłam na głodówkę, by udowodnić jej, że się myli. Pewnego dnia zemdlałam w kuchni Sovereign Hall, a mój organizm wył o jedzenie. Kiedy nikt poza moją służącą nawet nie mrugnął okiem w moją stronę, był to dzień, w którym uznałam, że nie obchodzi mnie już, co myśli Selene.

To był również dzień, w którym skończyłam szesnaście lat i powinnam była zyskać swoją wilczycę. A raczej dowiedziałam się, że mam wilczycę, której nigdy nie poznam. Mój ojciec upewnił się co do tego, podając mi pierwszą dawkę codziennego lekarstwa, które rzekomo miało utrzymać mnie przy życiu, a Selene spijała każde jego słowo.

— Biedna Elowen — mawiała z drwiną. — Jak to jest być bez-wilczym dziwolągiem? Czy boli cię świadomość, że jesteś wstydem dla watahy?

Jej kpiny nie znały granic i wkrótce reszta watahy poszła w jej ślady. Wilk bez wilka i tak był abominacją. Poza tym, skoro faworyzowana córka alfy uznała mnie za bezwartościową, kim oni byli, żeby się z tym spierać?

Selene była potworem.

Ale nie tknęłam jej palcem.

Jej były chłopak — mój obecny mąż — uważał inaczej.

Nawet teraz, gdy jechaliśmy w milczeniu na tylnym siedzeniu limuzyny, Kael siedział tak daleko ode mnie, jak to tylko możliwe. Wpatrywał się w okno z zaciśniętą szczęką, odmawiając jakiegokolwiek kontaktu.

Byłam zdenerwowana. Kael był wilkiem alfa, przeznaczonym do przejęcia watahy za zaledwie kilka miesięcy, gdy skończy dwadzieścia jeden lat. Był silny, potężny i niebezpiecznie pociągający — był wszystkim, czym ja nie byłam. I choć u zmiennokształtnych rzadko zdarzało się być dziewicą po szesnastce, ja w wieku osiemnastu lat wciąż nią byłam.

Ale nikt nie chciał „chorej”, rzekomo pozbawionej wilka dziewczyny. Nie żeby mi na którymś z nich zależało. Tliła się we mnie nadzieja na znalezienie przeznaczonego towarzysza, ale teraz zniknęła, skradziona przez to zaaranżowane małżeństwo.

Zatarałam ręce, myśląc o tym, co powiedziała mi służąca, gdy czesała mi włosy — o tym, co dzieje się podczas nocy poślubnej. To było coś na kształt „instruktażu”, na jaki mogłam liczyć, nie mając matki.

Czy Kael... dopełni ze mną więzi?

— Przestaniesz się na mnie gapić? — warknął Kael, a jego głos był ostry. Jego przenikliwe niebieskie oczy spoczęły na mnie na krótką chwilę, po czym wróciły do widoku za oknem. — To kurwa irytujące i przerażające.

— Przepraszam — powiedziałam szybko cichym głosem. — Po prostu... po prostu...

— Po prostu co? — zażądał odpowiedzi, a w jego tonie pobrzmiewała irytacja, gdy w końcu odwrócił się twarzą do mnie.

Zapowietrzyłam się, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy były jak lód, przeszywały mnie na wylot.

— Nie byłam pewna, jak potoczy się reszta nocy — przyznałam, wpatrując się w swoje dłonie. — Nigdy wcześniej tego nie robiłam.

Parsknął, a jego usta wykrzywiły się w drwinie. — Czego? Ślubu? Nie trzeba być geniuszem, żeby to ogarnąć.

— Nie, mam na myśli... — zawahałam się. — To, co robią małżonkowie.

Wpatrywałam się w swoje dłonie, obracając obrączkę, która była o wiele za ciasna, najwyraźniej wykonana na delikatne dłonie mojej siostry.

Jego twarz pociemniała, a irytacja zmieniła się w furię. — Kobieta, którą kocham, leży w grobie przeze ciebie, a ty naprawdę siedzisz tutaj i pytasz mnie o seks?

Jego głos zagrzmiał w ciasnej przestrzeni, a moje serce podskoczyło. W jego oczach płonął gniew, a dłonie miał mocno zaciśnięte na kolanach.

— Kael, ja nie... — zaczęłam drżącym głosem.

— Nie, wyjaśnijmy sobie jedno — warknął, pochylając się ku mnie. Gorąco jego obecności było duszące, a ton ociekał jadem. — Nigdy nie położę na tobie łapy. I tak jesteś obrzydliwa.

Przesunął po mnie wzrokiem, lustrując moją jedwabną białą sukienkę — zamiennik ciężkiej sukni ślubnej — i zatrzymał się na luźnym loku okalającym moją twarz. Wykrzywił wargę z pogardą.

— Jedynym powodem, dla którego kiedykolwiek nałożyłbym na ciebie swój znak, jest konieczność, gdy przejmę rolę alfy. I uwierz mi, Elowen, to będzie najgorszy dzień w moim życiu.

Jego słowa zabolały mocniej, niż powinny, a coś głęboko we mnie — pustka, o której istnieniu nawet nie wiedziałam — lekko drgnęło.

Ale to, co czułam, to był... ból. To bolało. Jego słowa raniły bardziej, niż mogłabym przypuszczać.

W życiu nazywano mnie gorzej. Mimo to, fakt, że usłyszałam to od Kaela, sprawił, że poczułam... smutek.

Otarłam łzę, zanim mógł zobaczyć, jak płynie, i wyjrzałam przez okno.

Skinęłam głową, uznając rozmowę za zakończoną.

— Rozumiem — powiedziałam cicho.

Kael nie dodał już nic więcej. Nawet na mnie nie spojrzał, gdy podjechaliśmy pod jego dom.

Dom był odosobniony, daleko od siedziby watahy i posiadłości alfy. Słyszałam, jak Selene zachwycała się tym, jak bardzo go kocha — cichy, prywatny, idealne schronienie.

Kael na mnie nie czekał. Wszedł do środka bez słowa, zostawiając mnie samą z bagażami. Kierowca rzucił mi współczujące spojrzenie i zaproponował pomoc, ale odprawiłam go gestem ręki.

— W porządku — powiedziałam cicho, a mój głos brzmiał głucho.

Wciągnęłam bagaże do środka, chłonąc zimną, pustą ciszę domu. Nigdzie nie było widać Kaela. Nie zadał sobie trudu, by powiedzieć mi, gdzie będę spać, ale to nie miało znaczenia. Znalazłam kanapę w salonie i zapadłam się w jej miękkie poduchy.

Gdy tak siedziałam, a ogarniało mnie wycieńczenie i rozpacz, uczepiłam się jednej myśli, która dawała mi nadzieję:

Za tydzień zacznę naukę w Akademii Cerulean Zenith. Będę daleko od mojego okrutnego męża, daleko od tego zimnego, pustego domu i daleko od kontrolujących macek mojego ojca.

I może, tylko może, zdołam odnaleźć cząstkę siebie na nowo.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 - Uciszyć Kallisto: Przeznaczony żal Alfy | StoriesNook