Elie
Zapukano tuż po północy.
To nie było głośne pukanie — zaledwie stanowcze, odmierzone uderzenie, które nie mogło należeć do kogoś, kto wątpił w swoje prawo do niepokojenia mnie.
Otworzyłam oczy, widząc słabe światło sączące się przez zasłony i słysząc szept cichnącego nucenia Kallisto w mojej głowie. Świat znów był cichy, ale nie pusty. Już nie.
„Wejdź”, powiedziałam głosem zachrypniętym od sn






