languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Raven Cross6 cze 2026

Głowa mi pęka, gdy budzę się zamroczona na dźwięk klikania, wracają we fragmentarycznych wspomnieniach z zeszłej nocy: to, jak jego dłonie dotykały i pieściły moją skórę, jego usta wszędzie, smakujące mnie i pożerające.

Gorąc uderza mi do twarzy, a ja przewracam się na hotelowym łóżku, modląc się, bym nie przeleciała właśnie wroga mojego ojca, choć pulsujący ból między udami wyraźnie o tym świadczy. Wpatruję się w sufit. Mam sucho w ustach, gdy wracają do mnie wydarzenia z poprzedniej nocy. Natychmiast żałuję tej głupiej decyzji i mojego marnego wyboru.

Klik. Klik. Klik.

Znowu ten dźwięk. Przewracając się, zauważam mojego przeznaczonego stojącego w samych bokserkach. Moje oczy wędrują po jego mięśniach brzucha, aż do głębokiego wcięcia w kształcie litery V, zanim spoglądam na niego. Moja wilczyca porusza się, budząc się we mnie, i rzuca się do przodu razem ze mną, pożerając wzrokiem naszego przeznaczonego.

Sebastian uśmiecha się półgębkiem, a ja wiem, że potrafi ją wyczuć, tak jak ja czułam zeszłej nocy, gdy jego wilk wychodził na zewnątrz. Podchodzi do łóżka, zatrzymując się na jego krawędzi z telefonem w dłoni, a ja przyglądam mu się podejrzliwie. Czy on właśnie robił mi nagie zdjęcia?

– Co ty robisz? – jęczę, siadając, by zaraz znów opaść, przez co mój ból głowy staje się dziesięciokrotnie gorszy. Boli mnie każda część ciała, szczególnie między nogami. Z wysiłkiem zmuszam się do siadu i rozglądam się czujnie.

– Jak ma na imię twoja wilczyca? – pyta, a ona ożywia się na jego zainteresowanie. Warczę na niego.

– Nie twój interes.

Jeży się na mój ton, gdy rozglądam się dookoła, znajdując moje ubrania rozrzucone na podłodze, i wtedy przychodzi mi do głowy kolejna myśl.

– Użyłeś zabezpieczenia? – pytam, zerkając na niego.

– Nie, powiedziałaś, że bierzesz pigułki. – Wzrusza ramionami, obojętnie, podczas gdy ja próbuję przypomnieć sobie tę sytuację.

– Lepiej, żebyś mnie niczym nie zaraził – rzucam wściekle, zła na niego i na samą siebie za to, że byłam tak nieostrożna.

– Ej, wyluzuj. Jestem czysty – mówi Alfa, opadając na brzeg łóżka z telefonem w dłoni.

Czołga się po łóżku w stronę wezgłowia. Pociąga mnie ku sobie, sprawiając, że piszczę, gdy zderzam się z jego twardą klatką piersiową. Jego telefon robi nam wspólne zdjęcie, a ja odpycham się od jego klatki.

– Co robisz? Daj mi to! – warczę, sięgając po jego telefon.

Odsuwa go ode mnie i unosi brew.

– Usuń to i te inne, które słyszałam, jak robisz – żądam.

Sebastian warczy na mnie, ale ja odwarkuję mu, siadając okrakiem na jego biodrach, by wyrwać mu telefon z dłoni, gdy on próbuje trzymać go poza moim zasięgiem. Dźgam ekran palcem, ale okazuje się, że go zablokował.

– Podaj mi hasło. Natychmiast, Sebastian! – Panikuję. Jeśli to zdjęcie wycieknie, ojciec mnie zamorduje.

– Trochę za wcześnie w naszym związku na sprawdzanie mojego telefonu, nie sądzisz? Czy te całe akcje ze zwichrowaną psychicznie dziewczyną nie zaczynają się co najmniej po kilku miesiącach? – Śmieje się.

– Hasło. Już – powtarzam.

Sebastian wzdycha i unosi palec wskazujący, a ja wpatruję się w niego przez kilka sekund, po czym spoglądam na tył telefonu, by odkryć, że jest odblokowywany odciskiem palca.

Przykładam telefon do jego palca, podczas gdy on obserwuje mnie z uśmieszkiem. Przesuwam palcem po jego rolce z aparatu, usuwając zdjęcia, i warczę, gdy odkrywam, że robił mi zdjęcia, gdy spałam naga.

– Dlaczego tak się denerwujesz? Jestem twoim przeznaczonym – mruczy, przesuwając palcami w górę mojego uda.

Uderzam go w dłoń, ale on tylko się śmieje, chwytając mnie za biodra i zsuwając mnie niżej, tak że siedzę prosto na jego kroczu.

– Masz w ogóle pojęcie, kim jestem? – pytam go.

Drapie się po brodzie, przez sekundę wydając się zamyślonym, zanim się uśmiecha.

– Tak, Victoria Vance. Doskonale wiem, czyją jesteś córką – odpowiada.

– I nie masz z tym problemu? – pytam, lekko wstrząśnięta.

– Nie, ale nie mogę się doczekać, by zobaczyć wyraz twarzy twojego ojca, kiedy dowie się, że pieprzyłem jego córkę, aż krzyczała moje imię i błagała o więcej – drwi.

Moja dłoń spotyka się z jego twarzą, a uderzenie sprawia, że piecze mnie skóra. On pociera swój policzek z drwiącym uśmiechem na ustach.

– Ośmiel się tylko wspomnieć komukolwiek o zeszłej nocy, a pożałujesz tego, Sebastianie.

Śmieje się, wyciągając do mnie rękę. Siada, zanim zdążę z niego zejść, potem wykonuje przewrót, zmuszając mnie, bym znalazła się pod nim, i ociera się o mnie biodrami.

– To brzmi raczej jak wyzwanie, Victorio. A jednak nie sądzę, bym kiedykolwiek żałował pieprzenia się z tobą. A twój ojciec? Nie ma nic do gadania w kwestii tego, co robię z moją przeznaczoną – mówi, ocierając się o mnie biodrami.

Odwracam od niego twarz, gdy pochyla się, by mnie pocałować, skupiając się z powrotem na telefonie w mojej dłoni. Szybko usuwam zdjęcia, upewniając się dwukrotnie, że się ich pozbyłam, jednocześnie starając się zignorować, jak bardzo moje ciało jest gorące i mrowiące od tego, że jest wciśnięty między moje uda.

– Nikt nie jest w stanie walczyć z więzią przeznaczenia, więc dlaczego udajesz, że to na ciebie nie działa? – pyta, zanurzając twarz w mojej szyi. Wdycha mój zapach i jęczy sprośnie. Moja wilczyca mruczy głośno jak cholerna piła łańcuchowa w mojej głowie.

Rzucam jego telefon na łóżko, przyciągając brodę do klatki, żeby nie mógł dosięgnąć mojego nienaznaczonego ciała. Naciskam na jego klatkę piersiową.

– Złaź. Natychmiast. Zanim cię do tego zmuszę – ostrzegam go.

Ani drgnie, a ja próbuję go zepchnąć, ale on łapie oba moje nadgarstki w dłonie, pchając je nad moją głowę, po czym trzyma je w jednej ze swoich. Jego druga dłoń ściska moją pierś, po czym przesuwa kciukiem po moim sutku, sprawiając, że twardnieje. Zaciskam zęby i piorunuję go wzrokiem.

– Walcz z tym, ile chcesz, Victorio. To nie zmieni faktu, że jestem twoim przeznaczonym. I z pewnością nie powstrzyma mnie przed zgłoszeniem do ciebie praw – mówi, pochylając się i zakrywając moje usta swoimi.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 - Ukrywając jego szczenięta: Nieuznana partnerka | StoriesNook