Kąciki ust Zeniosa drgnęły. Nie wypowiedział jednak ani słowa. Tylko w jego błękitnych oczach malowało się dusząco potężne rozczarowanie.
Cztery lata temu, kiedy odeszła Charlotte, poczuł się tak, jakby zabrała ze sobą jego duszę. Od tamtej pory wydawał się przemienić w pustą skorupę. Ziemskie przyjemności, smutek, radość czy gniew były dla niego jedynie mrzonką i iluzją. W ogóle już na niego nie






