Conrad zaparkował samochód, zerkając przez ramię, aby upewnić się, że nikt go nie śledził, po czym wszedł do budynku. Gdy tylko przekroczył próg, rozległ się głos Abrama.
– Dlaczego tak późno? – zapytał Abram, wyraźnie zirytowany.
Conrad westchnął, a na jego twarzy pojawił się przebiegły uśmiech, gdy jego wzrok spoczął na Everly. Drżała, była związana i ewidentnie przerażona.
– Wybacz – odparł Con






