— Błagam — skomlał. Gdyby wiedział, że to może się tak skończyć, zrobiłby dokładnie to, czego chciała Everly. — Nie rób tego.
Desmond uśmiechnął się drwiąco, a na jego ustach wykwitł złowieszczy grymas, gdy zaczął się oddalać. Zaledwie kilka cali od nich w wielkim kotle płonął ogień, w którym nagrzewał się żelazny pręt. Desmond chwycił za rękojeść i wyciągnął żelazo. Wsunął je z powrotem, odczekał






