— Jesteśmy — poinformowała Anyę Audrey, gdy tylko wysiadły z autobusu. Firma Conrada prezentowała się okazale i dumnie.
— Wejdźmy do środka.
Obie weszły do środka, ale natychmiast zostały zatrzymane przez recepcjonistkę.
— Kogo panie szukają? — zapytała, skanując wzrokiem ich ubrania.
— Mojego męża — odpowiedziała Anya.
— Męża? — powtórzyła recepcjonistka. — Kogo konkretnie?
— Conrada — odparła z






