Harper
W pokoju zapadła cisza. Każdy dźwięk wydawał się nienaturalnie głośny po tym wszystkim, co się właśnie wydarzyło: cichy szum akademickiego grzejnika, wiatr skrobiący o szybę, nierówny rytm czyjegoś oddechu.
Siedziałam na krawędzi łóżka, trzymając naszyjnik w dłoni. Nie wyglądał już na nic szczególnego — ot, matowy łańcuszek z płatkami zaschniętej czerwieni, która nie chciała wyblaknąć. Ale






