Harper
Pukanie rozległo się niczym grzmot po burzy, która w końcu ucichła.
Ostre. Powtarzalne. Nieustępliwe.
Przez kilka sekund nie drgnęłam. Mój umysł pracował powoli, ociężały snem, który nadchodzi po zbyt wielu nieprzespanych nocach. Potem dźwięk powrócił — tym razem głośniejszy — a ja jęknęłam, chowając twarz w cieple pode mną.
Wtedy do mnie dotarło.
Ciepło.
Miarowe bicie serca.
Declan.
Zamrug






