Harper
Podróż zakończyła się w milczeniu.
Gavin zjechał na pobocze wąskiej drogi, opony chrzęściły o żwir, aż samochód się zatrzymał. Po naszej lewej stronie majaczył las — wysoki, gęsty, prastary.
— To tutaj — powiedział cicho, gasząc silnik.
Szum auta ucichł, zastąpiony bezruchem poranka. Powietrze na zewnątrz było na tyle chłodne, by szczypać, pachniało deszczem i żelazem. Wyjrzałam przez okno,






