Harper
Dwie godziny później byliśmy w samochodzie, jadąc w stronę miasta.
Podróż zaczęła się w milczeniu – takim, które nie przynosiło ukojenia, lecz rozciągało się między nami niczym przypomnienie wszystkiego, co zostało powiedziane rano, i wszystkiego, co przemilczano. Silnik wypełniał przestrzeń niskim, miarowym mruknięciem, a opony toczyły się po asfalcie w rytmie, który powinien uspokajać, al






