Po pewnym czasie podnoszę się z kanapy, czując niepokój i rozbicie. Siedzenie tam wcale nie pomagało. Przeciwnie, sprawiało tylko, że myśli stawały się głośniejsze. Trudniej było je ignorować.
Muszę być w ruchu, więc wstaję i ruszam w stronę swojego pokoju, ale nie uchodzę daleko. Moje kroki zwalniają, gdy wzrok pada na pokój naprzeciwko mojego. Przez chwilę po prostu tam stoję, wpatrując się w dr






