Punkt widzenia Elary
Na szczęście sala, do której mnie zabrano, nie znajdowała się daleko od sali Fii, zaledwie kawałek dalej korytarzem, więc nie miałam do przejścia długiej drogi, by wrócić do córki.
Wchodząc do pokoju, poczułam ulgę na widok Zareka stojącego przy łóżku małej. Stał tam z założonymi rękami niczym ochronny posąg, o twarzy twardej i pozbawionej wyrazu.
Wpatrywał się w dwóch mężczyz






