Gideon potyka się na schodach, idąc leniwym krokiem w stronę piwnicy. Jego nogi są jak z waty, a wzrok lekko mu się rozmazuje. Na dole panuje mrok. O tak późnej porze na siłowni nie ma już nikogo. Tylko dwóch ochroniarzy stoi przed Zimnym Pokojem, wyglądając na zmęczonych i sennych.
„Szefie?” – spoglądają na swojego przełożonego z konsternacją. – „Potrzebuje pan czegoś?”
„Możecie iść odpocząć” – m






