Deszcz lał tak mocno, że zaczął docierać nawet do nas na zadaszony taras. Elva zanurkowała, by osłonić drogocenne strony swojej kolorowanki.
– Wszyscy do środka! – krzyknął Nicholas.
Chwyciliśmy nasze rzeczy i pośpieszyliśmy do wnętrza domu. Pomogłam Elvie z jej kredkami i kartkami z kolorowanki, uważając, by nie zamokły bardziej, niż już były.
Kiedy tylko znaleźliśmy się w środku,






