Julian natychmiast zrobił kolejny krok w tył, zwiększając dystans między nami. Oboje nerwowo zerknęliśmy na Nicholasa, który wydawał się głównie zdezorientowany własną reakcją. Urwał swoje warknięcie ostrym chrząknięciem.
– Przepraszam – powiedział.
– Nie przejmuj się – odparłam.
– To moja wina – rzekł Julian.
– Nie – szybko poprawił go Nicholas. – Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
– Wied






