– Mark – rzekł Nicholas swoim chłodnym, autorytatywnym tonem. Mark natychmiast opuścił głowę, okazując uległość, choć jego szczęka pozostała zaciśnięta. – Jaki dokładnie jest twój plan?
– Nie mam go – powiedział Mark. – Poza rzuceniem się do stóp jej rodziców. Ale wywiozę ją stamtąd w tajemnicy, jeśli będę musiał. Jeśli... – Po raz pierwszy jego głos zadrżał. – Jeśli ona tego pragnie...
Nawet jako






