Julian, Nicholas, Tiffany, Veronica i ja wpakowaliśmy się do dwóch niepozornie wyglądających samochodów i pojechaliśmy do małego miasteczka. Zajęło nam to około czterdziestu pięciu minut, podczas których Tiffany siedziała zdumiona wieloma pokrętłami i przyciskami, z których składała się konsola środkowa tego starszego modelu sedana.
– Nie ma ekranu dotykowego – powiedziała po raz czwarty. Nie mogł






