Szliśmy za wojownikami, wkraczając do zamku z czarnego i białego kamienia, zbudowanego na szczycie góry, na której się znajdowaliśmy. Przy niekończącej się ciemności rozciągającej się przed nami, prawie niemożliwe było dostrzeżenie czegokolwiek innego niż zamek i gwiaździste niebo. Korony drzew poniżej były niemal niewidoczne, a rozległe miasto stanowiło milion plamek światła w oddali.
„Czego chc






