– Cóż, Danny, jak go nazywasz... jest moim przyrodnim bratem. Więc widzisz, jako najstarszy brat, muszę mu pomóc. W końcu to rodzina. – Mówi, a ja spoglądam na niego w górę i przewracam oczami. Wtedy on boleśnie łapie mnie za twarz.
– Przewróć nimi jeszcze raz, a zaraz potoczą się po podłodze. Nie obchodzi mnie, co zrobiłaś Foxy Barnes. Sama się o to prosiła. Byłem więcej niż chętny, by zaproponow






