Punkt widzenia Arii
Moje oczy rozszerzyły się w szoku.
To był mój własny kuzyn. Łączyła nas krew. Czy on mówił poważnie?!
– Dlaczego tak się na mnie gapisz? – zachichotał, patrząc na mnie lubieżnie. – Tak właśnie zawsze traktujesz mężczyzn, prawda? Uwodzisz nas tymi wielkimi, niewinnymi oczami. Zapraszasz, żebyśmy zdarli z ciebie ubranie i rozłożyli twoje pieprzone nogi...
Przerwałam mu. – Myślisz






