Queenie pociągnęła Biancę do salonu i posadziła córkę na kanapie.
Opiekunka podała na stół ciastka, owoce i herbatę.
Queenie obrała owoc dla córki i podała jej, ale Bianca pokręciła głową. Wzięła owoc i odłożyła go na talerz.
– Mamo, nie mam teraz apetytu, więc czy mogę na razie to zostawić?
Queenie usiadła obok Bianki, ujęła jej dłoń i wpatrywała się w jej bladą cerę. Westchnęła cicho.
– Bea, co






