Luke sięgnął do tyłu i dotknął swoich pleców. Ślady po zadrapaniach gwałtownie puchły.
„Ależ z niej jędza!”
Sapnął cicho i spojrzał na Biankę w swoich ramionach chłodnym, głębokim wzrokiem.
„Czy ona ma kocie pazury zamiast dłoni? Są takie ostre, a ona wcale się nie powstrzymuje!”
Postanowił, że wkrótce obetnie jej paznokcie. Nie zamierzał dawać jej do rąk żadnych „narzędzi tortur”, bo to on był je






