**Envy**
Bez tupotu małych stóp na korytarzach w królestwie panowała zbyt głęboka cisza. Brakowało Elliota wołającego Layah, by dołączyła do jego zabaw, i chichotu Macey, próbującej wykraść ciastka przed obiadem. Tylko cisza. Zbyt wielka cisza. Moi partnerzy nie pozwolili mi jednak tkwić w niej zbyt długo. Gdy tylko weszliśmy do środka, Xavier minął mnie i skierował się prosto do kuchni.
– Siadaj






