Chłopcy poprowadzili mnie ruchomymi schodami do pokoju, nie wyjaśniając po drodze zbyt wiele, ale mam jeszcze więcej pytań, gdy wchodząc, widzę gargulca siedzącego swobodnie na krześle, podczas gdy na innym pojękuje mężczyzna. Łzy znaczą jego starą twarz, a dłonie trzęsą mu się na kolanach, gdy na nie patrzy. Dopiero gdy podnosi wzrok, zaczynamwirować.
– Marius?
– Envy? – mówi zdezorientowany. Tak






