Spotkanie kończy się cichym śmiechem i obietnicą ogniska wieczorem, ale nastrój zmienia się szybko, gdy Envy wstaje i mówi cicho: – Każemy ją teraz przyprowadzić.
Ciepło uchodzi z mojej piersi. Dokładnie wiem, kogo ma na myśli. Ręka Elliota odnajduje moją pod stołem, palce ściskają raz. To milczące zapewnienie, ale uspokaja mnie bardziej niż słowa kiedykolwiek by mogły. Kiwam głową do matki, choci






