Ból uderza niczym błyskawica. Każda kość w moim ciele pęka jednocześnie — biały, gorący trzask, który rykoszetuje przez czaszkę, w dół kręgosłupa, do każdej drżącej kończyny. Mój krzyk odbija się echem od kamiennych ścian, zwierzęcy i surowy, gdy mój wzrok się rozpada. Powietrze parzy skórę, jest pęcherzowate i lodowate zarazem, zapach krwi i ozonu gęstnieje w płucach.
Nie mogę oddychać.
Nie mogę






