Ava
Niedługo potem Chris, Leonard i ja staliśmy ociekający wodą w sali narad, tworząc małą kałużę na drewnianej podłodze, podczas gdy spoglądaliśmy na surowe twarze Starszyzny.
Eliza, z włosami spiętymi w ciasny kok, zmarszczyła usta z dezaprobatą i mocniej otuliła się szatą. – Czy ktoś zechce wyjaśnić, co tu się dzieje? – warknęła. – Jest prawie pierwsza w nocy, a wy troje jesteście przemoczeni






