Ava
Gdy zbliżaliśmy się do okazałych bram Moonrise, nie mogłam powstrzymać się od zachwytu widokiem rozległych, nieskazitelnych domków i ogrodów, rozciągających się przed nami. Terytorium sąsiedniej watahy zawsze słynęło z bogactwa i przepychu, ale widok po tak wielu latach nadal zapierał dech w piersiach.
– Niezły widok, prawda? – zamyślił się Chris, pochylając się, by lepiej przyjrzeć się kraj






