– Mamo? – Brett postąpił niepewnie krok naprzód.
Słysząc głos Bretta, Aleeza zdawała się znaleźć wybawiciela i chwyciła go za rękę.
– Brett, Dillon uciekł z domu, musisz szybko iść go szukać. Przyprowadź go do domu! Pospiesz się! Brett!
Brett pocieszał Aleezę:
– Mamo, nie panikuj. Dillon nie jest już zbuntowanym nastolatkiem. Po prostu wybiegł w napadzie złości, na pewno wróci.
– Nie, nie, nie, on






