Aleeza krążyła po domu jak zwierzę w klatce.
Gryzła palce, spuszczała głowę, patrząc na swoje stopy, i chodziła w kółko, mrucząc do siebie co jakiś czas:
– Niemożliwe. To niemożliwe!
W tym momencie rozległ się hałas przy drzwiach salonu, a po nim dźwięk otwieranego zamka szyfrowego. Aleeza była uszczęśliwiona, myśląc, że to na pewno Dillon wrócił!
Podbiegła szybko do drzwi i otworzyła je z impetem






